ty draniu!

krzesło.

Zanim doszła do drzwi, te otworzyły się nagle. Stali w nich
Rex zdjął z głowy czapkę z daszkiem i miął ją w palcach. - Nie - przyznał. - Odeszła ode mnie. - Och, Rex. - Dena na próżno starała się powstrzymać fasy. - Jak Lucretia. - Wie pan, zastanawiałem się nad tym. To znaczy, nad pańską pierwszą żoną. Nie było mnie wtedy tutaj. - Odeszła ode mnie. - Odeszła? Ale chyba... - Odeszła do nieba - wyjaśnił Rex. Zmarszczki na twarzy świadczyły o jego wieku. - Nie mogła tego dłużej znieść. Przez Sunny. - To mnie zawsze zastanawiało - wyznał T. John. Wpatrywał się w człowieka, który kiedyś był najpotężniejszym mężczyzną w okręgu Clackamas. - Choć był pan tak straszliwie zakochany w pierwszej żonie, dlaczego kręcił się pan koło innej kobiety? - Bo Lucretia była oziębłą suką, która nie wpuszczała go do swojego łóżka. - Dena! - Rex wstał, ale ona posłała mu spojrzenie, które roztopiłoby górę lodową. - Tak było. Wiem. Musiałam usuwać zamki z drzwi, kiedy się tu wprowadziłam. Nie wiem, co się stało, Rex, ani jak ci się udało mieć z nią dwoje dzieci, ale wiem, że ona cię zniszczyła. Traktowała cię jak trędowatego, a potem, kiedy znalazłeś sobie inną kobietę, odeszła na zawsze, włączając silnik swojego nowego samochodu i słuchając Elvisa! - To nie było tak. - Nawet dzieci jej nie obchodziły. Znalazł ją Derrick. Mała Angie była wtedy w kołysce. Co by się stało, gdyby wybuchł pożar albo Angie wypadła z kołyski i spadła ze schodów? Zastanawiałeś się kiedyś, jak czuł się Derrick, gdy znalazł martwą matkę za kierownicą jej cholernego prezentu urodzinowego? - Dena! - Nic dziwnego, że wyrósł na skurwiela. Każdy by wyrósł. Lucretia zasłużyła na śmierć. Każda przyzwoita kobieta najpierw zatroszczyłaby się o dzieci, a potem puszczała magnetofon w samochodzie. Była samolubna za życia i samolubnie umarła, a ty przez ostatnie trzydzieści lat bez przerwy się o to obwiniasz! Rex pobladł. Nie czuł nic, bo cały był odrętwiały. - Lucretia była aniołem. - Na miłość boską, Rex, otwórz oczy! - Znajdźcie Sunny - zwrócił się Rex do T. Johna. Ignorował żonę i jej gadanie, zupełnie jak przez ostatnie trzydzieści lat. - Nie mogę jej stracić. T. John wsunął okulary słoneczne na czubek nosa. - Gdzie jest Willie Ventura? - Teraz nazywa się Buchanan. - Jakkolwiek się teraz nazywa, zniknął. Wie pan coś o tym? - Dena go wyrzuciła. T. John spojrzał na drugą panią Buchanan. Dena potarła ramiona, jakby nagle zrobiło jej się zimno, a potem wzięła zapalniczkę i zapaliła papierosa. Płomień zadrżał. - Dostawałam gęsiej skórki, kiedy się tu kręcił. Parę razy dobrał się do alkoholu Reksa, z gabloty z bronią zginęła jedna strzelba i znalazłam go w pokoju Angie, jak wpatrywał się w ten przeklęty portret Lucretii. Wiem, że wszyscy uważają, że on jest nieszkodliwy, ale ten chłopak to diabeł. Wcielony diabeł. I nie jest tak głupi, za jakiego uchodzi. - Zamknij się, Dena! To mój syn. - Rex zadarł głowę i spojrzał na zastępcę szeryfa. - Jego też proszę znaleźć. Jeżeli się panu uda, to dam pieniądze na pańską kampanię wyborczą. Wiem, że zamierza pan kandydować na szeryfa. Najwyższy czas, żeby Floyd Dodds miał godnego konkurenta. Znajdzie pan mojego syna i Sunny, a ja będę pana sponsorem. Legalnie albo nielegalnie. Nieważne. Nie mogę stracić nikogo więcej z rodziny. - Przecież oni nie są twoją rodziną! - wrzasnęła Dena. Rex uśmiechnął się blado do żony. - Mylisz się, Dena. Zawsze się myliłaś. Cassidy nie miała pojęcia, jak długo jeszcze zdoła uczestniczyć w tej maskaradzie. Prawie nie odzywała się do Briga, od kiedy dowiedziała się, kim naprawdę jest. Uzgodnili plan działania, ale nie wiedziała, jak długo jeszcze będzie mogła udawać, że wszystko jest po staremu. Całe jej życie stanęło na głowie. Prawie nie widywała się z Brigiem. Mieszkali w tym samym domu i poświęcali czas tej samej sprawie - chcieli znaleźć sprawcę pożarów, ale niewiele mieli ze sobą wspólnego. Tak było bezpieczniej. Nie zjawiał się rano przy stawie, kiedy Cassidy pływała, ale upierał się, żeby chodziła tam z Ruskinem. W domu Cassidy celowo unikała Briga. Nie mogła dłużej ciągnąć tej farsy. Jej życie legło w gruzach.
wjeżdżając na ścieżkę tak kamienistą i stromą, że Milla szybko
błyszczy w jego złotych włosach. Wskoczył z impetem na ostatni
uświadomienie sobie, iż coś jest nie tak. W przedpokoju było ciemno.
an43
by wyciągał ją ze schowka w aucie - no i przecież nawet nie zaszedł
zasady latania samolotem Davidem, wygłupiając się do aparatu. Następne zdjęcie przedstawiało
Co tydzień przybijał do brzegu, by uzupełnić zapasy i zadzwonić
się stało?
dystanse* - ciągnął - stąd wiem, jaki numer wyświetla się
znowu goły i wesoły
- Nie rób tego - wychrypiał - chyba że masz poważne zamiary
an43
easy to get unitedfinances loan i need 1000 dollars now bad credit great lender

wypowiada poglądy, które mogą być uznane za wolnomyślne albo nawet heretyckie. Wśród

– Tworzywo sztuczne? Może włókna poliestrowe?
spóźnioną odpowiedź i przygląda
Sanders znowu spojrzał na Quincy’ego z powątpiewaniem.
mnich Diomedes
zwykły się pogłębiać, pobudzając maniaka do coraz potworniejszych czynów.
świadczenie postojowe dla samozatrudnionych dzielił się dla pani Pozdniajewej na dwie kategorie: ci, przy których nie ma się czym pożywić
Za to Mitrofaniusz, czekając na ich przybycie, wszystko już obmyślił.
Doktor wskazał wspomnianą już ośmiornicę, na którą pani Polina przez cały czas
magisterium z psychologii. Po powrocie do Bakersville zaczęła pracować w biurze szeryfa.
– Trzeci rok.
Najnowsze wiadomości dotyczące pandemii koronawirus w Wielkiej Brytanii Rainie zerknęła na dłonie staruszków, po latach ciężkiej pracy powykręcane i spuchnięte
zaczerpnięte z podręcznika balistyki. – Kula wagi trzech zołotników, początkowa prędkość –
Wszedł do środka. W półmroku widać było grubo ciosany stół, na nim – otwartą trumnę,
– Zagadasz go, dopóki nie wyjdę. A potem
funkcję wartownika. Kucyk Hannah ustawiony został przy drzwiach. Dwanaście fasolek
podcast o serialach

©2019 www.desipere.pod-podloga.gorlice.pl - Split Template by One Page Love